Kleszcz nie widzi. Nie słyszy. Nie potrafi latać ani skakać. A mimo to potrafi trafić na człowieka przechodzącego leśną ścieżką z precyzją, która robi wrażenie.
Powód nie leży w odporności ani w biologii pasożyta, lecz w tym, jak trudno zauważyć wkłucie na starzejącej się skórze.
Skóra głowy porośnięta włosami to jedno z ulubionych miejsc kleszczy, a u dzieci sytuacja robi się jeszcze trudniejsza.
Nocleg pod namiotem, poranna mgła nad łąką i zapach lasu tuż za śpiworem – tak wygląda wymarzony urlop niejednej rodziny.
Drobny, uporczywy świąd w miejscu, w którym jeszcze niedawno tkwił kleszcz, potrafi napsuć sporo krwi.
Sezon spacerów po lesie, wypadów na łąkę i zabaw na osiedlowym trawniku to zawsze dobra okazja, by porozmawiać z dzieckiem o kleszczach.
Wakacyjny wyjazd bez rodziców to dla dziecka wielka przygoda, a dla opiekunów spory sprawdzian organizacyjny.
Wyprawa w góry kojarzy się ze świeżym powietrzem, chłodem i poczuciem, że uciekliśmy od typowych nizinnych zagrożeń.
Wokół kleszczy narosło tyle obiegowych przekonań, że trudno czasem oddzielić fakty od powtarzanych z pokolenia na pokolenie bzdur.